Blog > Komentarze do wpisu
Adrian! Hate me!
Z wczorajszego koncertu płyną dwa ważne wnioski. Po pierwsze, nie należy chodzić na koncerty bez przesłuchania nowej płyty :] Były od tej reguły wyjątki, np. koncert Type O Negative w Stodole, na którym zagrali z nowej płyty jeden (1) kawałek i to na bis. Poza tym znajomość płyt nie jest niezbędna w wypadku grup takich, jak Indukti, które potrafią słuchacza zaczarować nawet jeśli słyszy ich pierwszy raz w życiu (zresztą ich kompozycje są dość złożone, i sądzę, że wielu słuchaczy słabo je rozpoznaje ;) ). Tak czy inaczej większość setu była mi obca. No może przesadzam. Nie jestem też jakoś świetnie zaznajomiony z Freak Perfume i Nigredo. Okres mojej największej fascynacji przypadł na album One of 18 Angels. Kompozycje z tej płyty znalazły się na playliście DoD, ale raczej pod koniec setu / na bis.
    Wniosek drugi brzmi następująco: Adrian Hates umie śpiewać. Słuchając ich płyt ciężko stwierdzić, czy tak jest. Większość kompozycji nie stawia wielkich wymagań wokalnych, a przy części linii produkcja zapewnia, że byłyby zbliżone nawet gdyby wykonywał je perkusista. Jest do tego dodatkowy wniosek. Nie udało mi się zauważyć, żeby gitarzysta grał cokolwiek poza power-chords. Sam koncert był naprawdę fajnie zagrany i widać było, że chłopaki wiedzą po co to robią, i jak to robić :) W każdym razie, mogę postawić tę grupę za wzór tym z Was, którzy uważają, że mają za mały talent, żeby grać w zespole. Jest na to prosty sposób: znaleźć sobie bardziej utalentowanych kolegów, którzy będą zwracali uwagę ;) A tak serio, umiejętności techniczne nie są niezbędne, jeśli zespół dysponuje niezłymi kompozycjami, które eksponują jego atuty maskując jednocześnie słabości. Szczerze mówiąc nie wiem, może oni po prostu lubią takie granie ;) Ale pamiętacie The Cure? Oni trzymali faceta w zespole przez kilka płyt tylko dlatego, że lubili z nim jeździć w trasy :) Na ostatniej płycie, na której wystąpił grał już chyba tylko na other instruments (czyli na tamburynie). Rozważcie to sobie i nie traćcie nadziei. I Ty możesz zostać gwiazdą rocka/metalu/hiphopu czy czegoś tam! :D
    W polu 'rozczarowania' nie mogę nie umieścić braku Bird Without Wings. Ale to było do przewidzenia, bo to stare starocie. Jednak kawałek ten mocno mi chodził po głowie przy tej okazji. W każdym razie możliwe, że pojawią się tutaj nagrania z tego koncertu, pod warunkiem, że będą one znośnej jakości i nie będzie za dobrze słychać jak śpiewam :P W sumie ilość kamer cyfrowych i wzniesionych telefonów budzi refleksję. Za moich czasów tak nie było... :P Aczkolwiek w sumie nadal są jakieś tam moje czasy..., więc?...
niedziela, 20 stycznia 2008, danf