Blog > Komentarze do wpisu
Gotyk?

Dzień dobry, jestem Morven i od dzisiaj też będę tu czasami pisać, jako reprezentantka kobiecego punktu widzenia.

A teraz coś apropos tytułu tej notki.

Kiedyś byłam strasznie wkręcona w ten typ muzyki. Z kilkuletniego dystansu mogę wysnuć dwie tezy, muzyczną i socjologiczną. Muzyczna: dobra muzyka obroni sie niezależnie od szufladki, do jakiej ją wrzucimy. Socjologiczna: z żadnej szufladki nie wyrasta się tak szybko i bezboleśnie, jak z gotyku. Wszystko znika bez śladu, jak wysypka po dziecięcych chorobach. Inna sprawa, że do końca nie wiadomo, co to jest ten gotyk, z którego się wyrasta. Jeśli jednak definiować go jako muzykę, która pozwala uwolnić - w dowolnej formie - jakieś mroczne i smętne emocje, to odrzucamy go z chwilą, kiedy dorastamy i uczymy się, jak w sobie te emocje poukładać. Bo faktem jest, że znam niewielu prawdziwie zaangażowanych gotów w wieku powyżej trzydziestki. Wyjątkami są czasem osoby, które pamiętają jeszcze czasy Jarocina i punka, ale tu znowu pojawia się pytanie, czy to punk, czy gotyk i gdzie są granice pomiędzy graniem zimnofalowym a graniem gotyckim, bo przecież - choć jedno czerpie z drugiego - to jednak nie jest to to samo.

Może zresztą gotyk to tylko klimat i nic więcej? Klimat, na który składa się muzyka, także filmy, literatura, sposób ubierania się, zachowania. Muzyka jest w tym wszystkim tylko jednym z elementów, dlatego dwa zespoły gotyckie mogą grać tak kompletnie inaczej, że nikt by się nie domyślił (łącznie z samymi zespołami), że to jest, panie kochany, właśnie ten gotyk. Jest parę zespołów, które odżegnują się od bycia gotyckimi, a twardziele i tak mówią "gotyckie". Są też takie, które eksploatują tę szufladkę aż do przesady, ale z mrocznością (która jest w zasadzie niezbędnym elementem gotyckiego klimatu) mają tyle wspólnego ile ja z kombajnem bizon. Tu zresztą zauważyłam kolejną prawidłowość: zespoły identyfikujące się z gotyckością po jakimś czasie zaczynają zjadać własny ogon. Dobrym przykładem może być wspominane tu ostatnio Diary of Dreams. Po sobotnim koncercie z jednej strony byłam zadowolona, ale z drugiej pomyślałam: ile można grać to samo, zmieniając tylko teksty i linie melodyczne? Wniosek: należy się rozwijać, poszukiwać i nie włazić za bardzo w jeden klimat, nawet jeśli nasz target w postaci grupy zbzikowanych gotyckich nastolatków ma się obrazić.

Należałoby tę pisaninę zakończyć jakimś kreatywnym wnioskiem, tyle tylko, że łatwe i szybkie wyciąganie wniosków uważam za chorobę i większość kwestii pozostaje u mnie otwarta. Zawarte powyżej tezy bronią się na takiej zasadzie, że sprawdziłam je na skórze własnej oraz znajomych.

wtorek, 22 stycznia 2008, morven
Komentarze
2008/01/22 19:16:20
dear morven.

po pierwsze primo: nazwij bestię. z czego się wyrasta w tym gotyku? chyba nie ze słuchania muzyki (a przynajmniej w sposób inny niż progresja muzyczna). ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tyle, że nie uważam się za gota od dość dawna, mimo że słucham muzyki "która pozwala uwolnić - w dowolnej formie - jakieś mroczne i smętne emocje". Ty zresztą chyba też ;]

jeśli więc nie chodzi o to, to o co? image? to prawda, że niektórzy znajomi pięknie wyrośli z czerni :) a niektórzy wcale, mimo że nie spotykamy ich na żadnych imprezach tego typu ;] bo z chodzenia na imprezy chyba się stopniowo wyrasta niezależnie od subkultury przez którą się przeszło.

z podejścia do życia? większość ludzi najzwyczajniej w świecie dojrzewa ;] gdzieś między 16 a 25 rokiem życia następuje taka zmiana i jeśli by stawiać tezę o jakimkolwiek wpływie gotyku na przebieg tejże, to taką tylko, że gotyk jako 'subkultura' opiera się na takiej trochę przeegzaltowanej formie podkreślania swego niedostosowania do życia. w związku z czym gdy już człowiekowi przechodzi, faktycznie widać to dość mocno. ale to znowuż nie jest jakiś doniosły fakt przyrodniczy :)

jeśli chodzi o wyrastanie z czegokolwiek, to warto się zastanowić nad tym, o czym mówimy. jeśli w liceum złożyłbym przyrzeczenie, że nigdy nie wyrosnę z bycia metalem :) to być może mógłbym twierdzić, że nie wyrosłem :D mam długie włosy i PL na pierwszym miejscu top50 :D Ale jeśli rozumieć przez to 'niesłuchanie Justina Timberlake'a', to sprawa nie wygląda już tak dobrze. nie posądzam Cię o twierdzenie, że to źle, że ludzie wyrastają z gotyku ;] przynajmniej na ile rozumiem Twoją myśl ;] ale nie umiem do końca uchwycić, treści tej myśli.

drugą sprawą, do której chciałbym się odnieść jest kwestia rozwoju muzycznego zespołów. tak serio serio zastanów się, ile zespołów się tak naprawdę radykalnie rozwinęło? kiedyś słyszałem tezę, że zespół, który utrzymuje się z muzyki przestaje eksperymentować. żeby przeżyć :D ale przychodzi mi do głowy jeszcze jedna sprawa. jeśli uprawiasz muzykę, to chyba nie dlatego, że jest to świetna fucha (bo zazwyczaj nie jest), ale dlatego, że sprawia Ci to przyjemność. być może panowie z DoD nie wyrośli z gotyku, podobnie jak tłumy innych zespołów z branży. bardzo nieliczne grupy pozwalają sobie na radykalne zmiany stylów. i trudno uwierzyć, że choć częściowo nie jest tak dlatego, że po prostu chcą grać 'tego typu muzykę'. zwróć uwagę, że nie doczekaliśmy się nagrań starszych niż z 1 of 18 angels (chyba, choć nie mam pewności). czyli nie stoją tak całkiem w miejscu. po prostu jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że niektóre grupy (np. Ulver) nagrywają po sobie płyty, które ciężko sprowadzić do wspólnego mianownika. ale przejrzyj listę swoich ukochanych wykonawców i powiedz, ilu z nich jest podobnych do Ulvera, a ilu do DoD? oczywiście część z nich jest produktem skończonym, bo przecież sporo zespołów się rozpada. ogólnie chciałbym tylko zauważyć, że duża część artystów może mieć zupełnie inny cel w muzyce niż progresja, eksploracja czy inne takie. dość notorycznie mogą po prostu chcieć 'zrobić jeszcze mroczniejszą muzykę', albo nagrać płytę lepszą niż poprzednia, albo po prostu nagrać coś, co się będzie sprawdzało na koncertach. a czasem się nad tym nawet nie zastanawiają. uprawianie sztuki czasem wiąże się z pewnym niezdefiniowaniem dzieła. co wcale nie oznacza, że musi ono być nowatorskie. właściwie wprost przeciwnie ;)

co Ty na to? ;]
-
2008/01/22 19:26:27
zapomniałem dodać basha a propos :P

#309994
chcialbym zeby moje bombki choinkowe byly emo
powiesilyby sie same...
-
2008/01/23 13:20:47
Dear Dan F.

Ale czy ja miałam tu opisywać doniosłe fakty przyrodnicze i prawdy objawione? Jeśli takie są oczekiwania społeczne, to muszę rozczarować - niestety, moje refleksje są zupełnie nieznaczące, czasami oparte na obserwacjach w najbliższym otoczeniu. Luz, marija.

Nazwać bestię? Nie podejmuję się, tysiące ludzi wałkowało ten temat (co to jest gotyk i dlaczego) i nic z tego. Napisałam pobieżnie (bo to nie praca magisterska), że gotyk to chyba pewien specyficzny klimat. I że wyrasta się z tego klimatu i z muzyki osadzonej w tym klimacie, a jeśli muzyka jest dobra, to i tak sama się obroni, czy będzie to gotyk, czy cokolwiek innego. Tak się składa, że wczoraj wieczorem słuchałam sobie supergotyckich Curów i ta muzyka zupełnie się nie zestarzała. Słuchałam krótko - za dużo nie dałabym rady, z przyjemnością przesłuchałam trzy kawałki. A gdybym miała pójść na imprezę, gdzie będą grać Curów, Joy Division, Siouxsie, Bauhaus i na dobitkę trochę gothmetalu, to chyba potrakowałabym to w kategoriach towarzyskich lub kabaretowych. To już nie dla mnie. Ten emo klimat, ta muzyka. Odpadły ze mnie tak całkowicie i tak bezboleśnie i bez żadnych śladów - żadnej ewolucji, wszystko na raz-dwa-trzy - że aż sama się zdziwiłam. Nic nie zostało. No może 3, 4 zespoły (wspomniane wyżej The Cure - tak, ich muzyka się broni, tak samo jak JD i inne takie), parę udanych pojedynczych dobrych kawałków innych wykonawców, i koniec, nie leży mi już ani klimat (czyli "przeegzaltowana forma podkreślania swego niedostosowania do życia") ani muzyka sama w sobie. Mówiąc krócej: mogę łyknąć bardzo trochę gotyku, nie za dużo, nie wszystko, tylko te co lepsze, a na co dzień słucham czegoś innego. Koledzy-kiedyś-goci, którzy przekroczyli magiczną trzydziestkę, poza pojedynczymi przypadkami też przerzucili się generalnie na inną muzykę - jedni poszli w stronę electro (to już widać było dawniej), inni jakiejś innej alternatywy, jeszcze inni zgłębiają klimaty industrialne albo wręcz przeciwnie orientalne. Może czasem słuchają starych gotyków z sentymentu - tych lepszych, bo o Via Mistika, 2Cresky czy Batalion D'Amour już dawno zapomnieli. Tak jest wśród moich starych znajomych. Może Ty obserwujesz coś innego, ale jesteś młodszy ;->

Uff, nie wiem, czy dobrze to wytłumaczyłam.

Co do kwestii rozwoju. Hm, może DoD ciągle lubią zgłębiać ten sam klimat co 10 lat temu, i ok, z czegoś trzeba żyć, a skoro się sprzedaje... Ale od strony artystycznej to mnie dziwi. Można lubić szpinak, ale cały czas jeść tylko szpinak? A w to, że są wciąż gotami z powołania i podczas przypływu myśli samobójczych tworzą mroczne songi o bólu istnienia, nie wierzę. Jakoś mi to nie pasuje do dorosłych ludzi. I tu nie chodzi o to, że mają nagle radykalnie wszystko zmieniać, ale tak... nie wiem, trochę? Skowerować Justina Timberlaka na sposób gotycki dla złapania dystansu? Nie wymagam, żeby każdy zespół był Ulverem, ale lubię, jak ktoś mnie zaskakuje i zmusza do myślenia.

Listę ulubionych wykonawców przejrzałam i wszyscy jak jeden nagrywają płyty z jednej strony "w swoim stylu", a z drugiej w każdej dodają coś świeżego, powiew nowych doświadczeń i inspiracji. Nie porównałabym w żaden sposób pierwsze, trzeciej i ostatniej płyty Tori, ani analogicznych płyt w przypadku DM, bo z jednej strony łatwo poznać, że to Tori i DM - mają swój styl - a z drugiej widać rozwój i poszukiwanie. Życie płynie, a oni nie są zwierzątkami zawieszonymi w formalinie. Nie odcinają kuponów, tylko tworzą. O to chodzi.

Może zresztą ta część wpisu była niepotrzebna, bo skoro gotyk odpadł ze mnie jak tynk ze starej rudery, to jak mam ocenić, czy w muzyce DoD zaszły jakieś zmiany. Nawet gdyby zaszły, to i tak by mnie to jakoś mocno nie wzięło.
-
2008/01/25 02:35:27
cóż, mnie się chyba nigdy nie znudzi pizza ;) a jeśli chodzi o DoD, to żadne z nas nie dało im uczciwej szansy. ile razy przesłuchałaś nową płytę? ja przesłuchałem raz i wystarczyło, żeby zauważyć, że grają nieco inaczej niż kiedyś. co ciekawe, pierwsze subiektywne wrażenie było raczej takie, że utracili nieco swojej 'wyjątkowości'. i że smęcą. ;] nigredo też pewnie nie słuchałaś (ja też ledwo ledwo). pozostaje freak perfume, którego trochę słuchałem, ale musiałbym sobie przypominać. a jeśli chodzi o oczekiwania moje co do Twojego tekstu ;] cóż, chciałem z Tobą podyskutować, więc są zaspokojone :P ale swoją drogą, warto zadać sobie pytanie: "czego szukam w muzyce/czego oczekuję od artysty". więc chyba wiemy: morven chce być zaskakiwana. tylko to? czy coś jeszcze? ;>
-
2008/01/25 10:13:20
Zdziwisz się. Dałam im szansę. "Freak perfume" posłuchałam uważnie i kilkakrotnie zaraz po ukazaniu się, co było o tyle ważne, że wtedy jeszcze pracowałam w radiu (schyłkowy okres) i po prostu musiałam na bieżąco wszystkich takich rzeczy słuchać. Na epkę zapowiadającą FP wręcz strasznie czekałam. Pamiętam, że co drugi dzień dzwoniłam do Hey Joe, żeby spytać, czy już jest i czy na pewno mi zostawią. Po przesłuchaniu całej dużej płyty doszłam do wniosku, że w obszarze tego klimatu, w jakim poruszają się DoD, "1 of 18 angels" jest osiągnięciem szczytowym i teraz będzie już leciało z górki. Dlatego nie zależało mi szczególnie na poznaniu "Nigredo". Obu płyt posłuchałam sobie dzień po koncercie i moja opinia się nie zmieniła.

A od koncertu oczekiwałam... chyba więcej wspomnień. To Cię chyba nie dziwi, prawda? ;-) Nie było starych utworów, które różne fajne rzeczy mi przypominają, dlatego z jednej strony byłam zadowolona (bo to są dobrzy rzemieślnicy, bo znają swój fach, bo Adrian umie śpiewać, bo fajna klubowa atmosfera, bo starzy znajomi itd itd), a z drugiej konsternacja.

Od muzyki oczekuję, że mnie zaknebluje, dorzuci do pieca, rozrusza albo wyciszy, walnie emocjami albo je wygasi, zaskoczy, pokaże nowe obszary, namaluje w głowie obrazy, zainspiruje... Jak każdy. To długi temat i nie do opisania w trzech słowach. Kiedyś o tym napiszę więcej.
-
2008/01/25 10:19:25
A tak w ogóle to napisz coś wreszcie, bo ja mam gotowe ze 3 nowe wpisy i głupio mi je publikować jednym ciągiem. W końcu jestem tu gościem, a nie gospodarzem, i nie chcę zdominować tego miejsca.