|
środa, 12 sierpnia 2009
komu pomidorową?
to chyba jedyny zespół, który mnie w tym roku oczarował w takiej skali. zaczęło się przeciętnie - od przesłuchania raz płyty. pierwsza recenzja - nie jest takie złe. to jest właśnie jeden z tych zespołów, które nie robią wielkiego wrażenia za pierwszym razem, a potem podstępnie wchodzą pod skórę i ścigają człowieka na każdym kroku.
Gazpacho - Chequered Light Buildings
to właśnie płyta Night, której reprezentant jest powyżej, zaczęła mnie tak prześladować. dość krótka (pięć utworów, choć długich). umiarkowanie piękny pan na koncercie nieco fałszuje, ale i tak słychać, że ma wyjątkowy głos, a muzyka jest nastrojowa i przejmująca. dodam na marginesie, że mój ulubiony utwór to dream of stone, ale niestety w wersji youtube jest pocięty (jest w całości na last.fm).
Gazpacho - Winter is Never
a tutaj przedstawiciel ostatniego albumu (nota bene ostatni utwór). na tym są teoretycznie cztery kawałki :-) kolejny concept album i znów nie oczarowuje za pierwszym razem, a wciąga stopniowo i okrutnie. chodzi i męczy człowieka :-) ciężko uwierzyć, że taki zespół jest ledwo znany, a panowie na codzień pracują w tzw. normalnych zawodach, by od czasu do czasu pyknąć płytkę i zagrać parę koncertów. polski Riverside jest znacznie bardziej popularny na świecie niż oni. ale o tym zespole pogadamy przy innej okazji. a póki co, dobranoc, najlepiej z płytą Night :-)
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||